Jakie ciasto piecze szczęśliwie zakochana kobieta? Poznajcie przepis na czekoldaowy tot Zosieńka.
20355
post-template-default,single,single-post,postid-20355,single-format-standard,bridge-core-3.0.1,qodef-qi--no-touch,qi-addons-for-elementor-1.5.1,qode-page-transition-enabled,ajax_fade,page_not_loaded,,qode_grid_1200,side_menu_slide_from_right,qode-content-sidebar-responsive,qode-theme-ver-28.6,qode-theme-bridge,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-6.7.0,vc_responsive,elementor-default,elementor-kit-17645

Jakie ciasto piecze szczęśliwie zakochana kobieta? Poznajcie przepis na czekoldaowy tot Zosieńka.

Jakie ciasto piecze szczęśliwie zakochana kobieta? Poznajcie przepis na czekoldaowy tot Zosieńka.

SKŁADNIKI NA BISZKOPT (tortownica o średnicy 25 cm): – 6 dużych jaj (o temperaturze pokojowej); – 3/4 szklanki cukru; – szczypta soli; – szklanka mąki pszennej tortowej; – 3 łyżki mąki ziemniaczanej. SKŁADNIKI NA KREM: – 500 g mascarpone; – ok. 10 zgniecionych truskawek (świeżych lub rozmrożonych). SKŁADNIKI NA 3 ŻELKI: – ok. 500 g owoców leśnych (świeżych lub mrożonych) – ok. 500 g truskawek (świeżych lub mrożonych) – 250 ml wody; – 2 opakowania agaru, żelatyny lub galaretki owocowej; – 3 łyżki ksylitolu lub erytrytolu (można pominąć w przypadku zastosowania galaretki owocowej). SKŁADNIKI NA POLEWĘ: – 3 opakowania białej czekolady; – 1 opakowanie gorzkiej czekolady; – suszone truskawki do dekoracji.

WYKONANIE – SKŁADOWE: 1. ŻELKA (a właściwie 3 żelki): najlepiej wykonać je dzień przed wykonywaniem tortu lub w czasie pieczenia biszkoptu. Owoce umieszczamy w rondlu, zalewamy ok. 250 ml wody i rozgotowujemy. Jeżeli będzie zbyt wodniscie, redukujemy wodę na małym ogniu tak, by uzyskać konsystencję dżemu. Wyłączmy palnik i dodajemy zagęstnik (agar, zelatynę lub galaretkę), opcjonalnie słodzik, dokładnie mieszamy. Gotową masę wylewamy na 3 formy odpowiadające spodowi tortownicy. Najlepiej mieć takie 3 spody, ale w tej roli sprawdziły się też dobrze ceramiczne patelnie. Po wystygnięciu masy, umieszczamy ją w lodówce na ok. pół h, a następnie zwijamy ostrożnie w rulony (mogą się nieznacznie rwać, ale tak będzie wygodniej wycelować nimi w ciasto). 2. BISZKOPT: najlepiej upiec go na dobę przed wykonywaniem tortu, ponieważ wtedy lepiej się kroi (mniej kruszy, generalnie mniej buntuje). Ja kroiłam świeżaka i też wyszło. Włączamy piekarnik na grzanie góra-dół, nastawiając na 160 stopni. Ciasto musi trafić do nagrzanego w pełni piekarnika. Białka bardzo starannie oddzielamy od żółtek i ubijamy ze szczyptą soli na sztywną pianę. Następnie dodajemy stopniowo cukier, miksując az do uzyskania sztywnej, lśniącej piany. Do masy dodajemy po kolei żółtka, miksując po każdym przez ok. pół minuty. Wyłączamy mikser i uzbrojeni w łyżkę, dodajemy do masy stopniowo przesiane wcześniej mąki (pszenną i ziemniaczaną). Ręcznie i staranie kręcimy masę przez ok. 3 minuty. Następnie przelewamy ciasto do tortownicy wyłożonej papierem TYLKO na spodzie (boków nie wykładamy, nie smarujemy, nie opruszamy mąką – dajcie im wolność, podziękujecie mi później). Ciasto umieszczamy w nagrzanym piekarniku i pieczemy przez ok. 35-40 minut (az do suchego patyczka). Najlepiej nie otwierać piekarnika wcale, poza ew. kontrolą patyczkiem, jeżeli jednak zaczniecie zaglądać do biszkoptu zaraz po wstawieniu do pieca, to z pewnością się na Was obrazi. Po upieczeniu pozostawiłam ciasto w wyłączonym piekarniku, uchyliwszy drzwi i wyjęłam do pełnego stygnięcia dopiero po ok. 40 minutach. Tutaj nie ma pośpiechu, jeżeli zależy Wam na lekkim jak puch, wyrośniętym biszkopcie. Gotowe, chłodne ciasto podzieliłam na 3 blaty. Najlepiej zrobić to nitką. Ja nitki nie miałam i gorąco o niej marzyłam w czasie krojenia. 3. KREM: truskawki rozgniatamy na papkę. Schłodzone mascarpone napowietrzamy delikatnie mikserem, następnie stopniowo dodajemy truskawki i miksujemy az do uzyskania puszystego, różowego i bezczelnie tłustego kremu. Jeżeli biszkopt dopiero stygnie, umieszczamy krem w lodówce. 4. POLEWA (uwaga, z tą należy startowac, gdy tort będzie już w zamrażalniku, o czym w części poświęconej składaniu tortu w całość): czekolady rozpuszczamy w kąpieli wodnej, no i tyle! Najlepiej, by do polewania nie była gorąca, ale aby wciąż trzymała jednorodną, rozpuszczoną formę. Na tym etapie można wygrzebać z torby suszone truskawki. WYKONANIE – SKŁADANIE TORTU DO KUPY: Polecam do tego celu użyć spodu tortownicy, będzie wygodniej. Pierwszy blat umieszczamy na podstawie tortownicy, smarujemy kremem, nakładamy żelkę, spód kolejnego blatu także smarujemy kremem, kładziemy na żelkę, i wszystko jeszcze raz! Można też odwrócić kolejność i też na pewno będzie fajnie. Sugerowałabym jednak, by tort kończył się warstwą biszkoptu lub żelki, ponieważ czekolada będzie się źle łączyła z kremem, nawet gdy zostanie on wcześniej zmrożony. Tak ułożone warstwy wstawiamy do zamrażalnika na ok. 45 minut. To jest idealny moment, by rozpocząć topienie czekolad na polewę. Gdy warstwy będą zmrożone, czekoladę można wylewać na biszkopt/żelkę. Dla zachowania porządku proponuję umieścić tort na kratce podścielonej folią – łatwiej będzie odkruszyć resztki czekolady. Ja wykonałam wszystko tak, że najpierw oblałam tort (którego wierzchnią warstwę wieńczył biszkopt, nie żelka) białą czekoladą, wstawiłam go do lodówki na ok. 10 minut, a następnie dokończyłam dekorować ciemną czekolada. Oblałam też mój roboczy balonik (czyli gumową rękawicę) 2 łyżkami ciemnej czekolady i schłodziłam, uzyskując czekoladowy chips (do przytwierdzenia polecam kleks roztopionej czekolady). Ciasto posypałam suszonymi truskami (tu też polecam przykleić kilka z nich za pomocą „paćnięć” czekoladą). Gotowy tort odstał w lodówce ok. 10 godzin (ale jest jadalny od razu), następnie przyszli konsumenci. Z uwagi na warstwę czekolady, proponuję trzymać ciasto w lodówce, żeby „Insta Beauty” nie stało się „Insta(nt) Regret”. Smacznego!

ps. nie liczcie kalorii. Bagam. Kiedyś trzeba sobie odpuścić