To bzdura i niewarto poświęcać takim komentarzom uwagi. Jak najbardziej osoba na diecie wegetariańskiej lub wegańskiej może być sportowcem. A czy wegetarianin lub weganin może być dobrym (w sensie wybitności swoich osiągnięć) sportowcem? Tu już odpowiedź jest nieco trudniejsza. Niezbyt wielu sportowców jest na diecie wegetariańskiej lub wegańskiej nie oznacza to jednak, że osiąganie dobrych wyników przy zastosowaniu którejś z tych diet jest niemożliwe.

Niewielu wegetarian lub wegan zostaje wybitnymi sportowcami, a jednak nie można zapominać o osobach takich jak: Carl Lewis, który swój szczyt formy osiągał na diecie wegańskiej, Timothy Bradley – aktualny zawodowy mistrz świata organizacji WBO, Adam Sułowski (Strąk Man), który również osiągnął swoje najlepsze wyniki po zmianie diety z wegetariańskiej na wegańską i wciąż wyznacza sobie nowe cele. I jest ich jeszcze naprawdę wielu. Ale jak to możliwe, skoro Hardkorowy Kosu (Robert Burneika) twierdzi, że kluczową sprawą dla twardziela jest jedzenie “stejków” (a nie “małych kanapeczek”)? Dieta wegańska czy w złagodzonej formie wegetariańska (laktoowowegetariańska i laktowegetariańska) nie pozostaje w sprzeczności z intesywnym uprawianiem sporu. Wiele towarzystw dietetycznych, w tym opiniotwórcza American Dietetic Association wskazuje na tę dietę jako jedną z alternatyw żywienia sportowca. Oznacza to, że:
a) osoba, która zamierza rozpocząć uprawianie sportu i jest na diecie wegańskiej lub wegańskiej, nie musi rezygnować z tej drogi żywienia;
b) sportowiec wyczynowy może prześć na tę dietę w każdym okresie swojej kariery, bez uszczerbku dla wydolności;
c) należy poszukać dobrego dietetyka, który pomoże w ułożeniu odpowiednio zbilansowanej diety.
Na co trzeba uważać? Na pokrycie zapotrzbowania na białko. Ale uwaga! Prawdą jest, że wegetarianie i weganie są bardziej narażeni od mięsożenych kolegów na niedobory niektórych składników odżywczych. Ta sytuacja dotyczy między innymi białka (i na nim skupimy się w tym wpisie). Osoby nieuprawiające sportu potrzebują przezciętnei 0,8 g /kg masy ciała na dobę, by zaspokoić zapotrzebowanie organizmu na białko. Sportowcy, z racji treningów, tracą więcej białka. Jeśli do tego należy wybudować mięśnie, to jest sprawą oczywistą, że podaż białka musi jeszcze bardziej zwiększona. A więc zarówno wege-sportowiec, jak i sportowiec niewegetarianin w swojej diecie muszą dostarczać więcej białka. Dlaczego więc problem niedoboru białka wytyka się najczęściej wege-twardzielom, a mięsożercom znacznie rzadziej? Otórz chodzi o jakość białka – te zwierzęce nasz organizm przyswaja znacznie łatwiej. Białka są zbudowane z aminokwasów. Część z nich organizm jest w stanie sam wytworzyć (aminokwasy endogenne), część zaś musimy dostarczyć z pożywieniem (aminokway egzogenne). Niestety, białka roślinne na ogół nie zawierają kompletu cennych aminokwasów. Rośliny zawierają aminokwasy egzogenne w innych proporcjach niż zwierzęce i na ogół w białkach roślinnych jest ilościowo mniej aminokwasów egzogennych w stosunku do białek zwierzęcych. Mówimy o nich że maja gorszą wydajność wzrostową (wskaźnik przyrostu masy ciała po spożyciu białka) oraz gorszą wartość biologiczną (ilośc białka przyswojona przez organizm po jego spożyciu).

Zapamiętajmy więc, że sportowiec wegetarianin lub weganin, szczególnie przy forsownym uprawaniu sportu (ale i w każdej jego formie) powinien konsultować kwestię swojego żywienia z dietetykiem. Aby zapewnić swojemu organizmowi wszystkiego co potrzebne, musi dołożyć wszelkich starań, a starania te stoją na nieco trudniejszym pułapie w porównaniu do żywienia z zastosowaniem mięsa lub innych białek zwierzęcych. Nie jest to jednak niemożliwe, a jeżeli spojrzeć na cele, którymi kieruje się wege-sportowiec, na pewno szlachetne i warte wszelkiego trudu.